Ukraina i Turcja – cz.2: Stambuł

 

Po zwiedzaniu Lwowa, w pogodzie typowo październikowej, z niecierpliwością czekaliśmy na wylot do Stambułu. Samolot linii Pegasus Airlines nie oferował żadnych luksusów, podróż była jednak bardziej komfortowa niż w przypadku np. Ryanair. W Stambule lądowaliśmy wieczorem, z okien samolotu mogliśmy więc na początek obejrzeć morze świateł tego ogromnego, leżącego na dwóch kontynentach, miasta.

Pierwsze wrażenia

Stambuł powitał nas wieczorem i niestety sporą kolejką na hali przylotów lotniska Sabiha Gökçen. Do Turcji poza paszportem potrzebna jest wiza, którą kupiliśmy na lotnisku za $20. Nie było przy tym żadnych formalności. Kolejka na hali przylotów na szczęście rozładowała się w miarę szybko, więc lotnisko opuściliśmy jeszcze uśmiechnięci. Humor nam się poprawił jeszcze bardziej gdy poczuliśmy temperaturę powietrza (dobre ponad 20 stopni wieczorem pod koniec października ;) ).

Nowy Meczet (Yeni Cami)

Nowy Meczet (Yeni Cami)

Nie do końca doinformowani próbowaliśmy znaleźć sposób na dostanie się do centrum miasta komunikacją miejską. Z lotniska Atatürka byłoby to proste, niestety na miejscu zapytane osoby informowały nas, że z Sabiha Gökçen nie ma możliwości dostania się komunikacją miejską do centrum (informacja turystyczna niestety była już nieczynna). Nie pozostało nic innego niż skorzystać z nieco droższego Shuttle Bus. Zawiózł na bezpośrednio na plac Taksim, w pobliżu którego mieliśmy hostel.

Na Taksim dotarliśmy około 22:00, ruch jak w ulu, do hostelu kilka przecznic, dotarliśmy bez większych komplikacji. Po zameldowaniu się i przeżyciu lekkiego szoku w wyniku zobaczenia rozmiaru naszego pokoju (mikroskopijny), wybraliśmy się na wieczorny spacer po okolicy.

Taksim, znajdujący się w dystrykcie Beyoğlu, w europejskiej części Stambułu, wraz z sławną ulicą Istiklal Cadesi stanowi imprezowo-klubowe serce miasta. Nasz nocleg położony był przy centralnej alei, na której niesamowity tłum ludzi przelewał się w rytmie muzyki z klubów i imprezowni oraz rozmaitych ulicznych zespołów i pojedynczych grajków, grających na mniej lub bardziej egzotycznych instrumentach. Ulica oszałamia zapachami przypraw, smakołyków z niezliczonych restauracji oraz straganów z małżami i wszędzie-obecnymi pieczonymi kasztanami. Tłum ludzi był tak ogromny, że trudno było uwierzyć, że to już po sezonie turystycznym.

Z jednej strony klimat tego miejsca był niesamowity, z drugiej jednak tłum wydawał się bardzo przytłaczający, zwłaszcza że byliśmy zmęczeni po podróży. Na szczęście tego wieczora nie mieliśmy żadnych planów i mogliśmy się swobodnie bez pośpiechu jedynie przespacerować po okolicy.

Jeden z wielu „Vitamin Shop”, gdzie można spożyć granata lub szota z pomarańczy

Jeden z wielu „Vitamin Shop”, gdzie można spożyć granata lub szota z pomarańczy

Mostem Galata do Eminönü

Mając do dyspozycji 7 dni w Stambule postanowiliśmy się ograniczyć przede wszystkim do zwiedzania centrum i najbardziej znanych miejsc, co z powodzeniem można zrobić pieszo, jeżeli ktoś lubi długie przechadzki. Dopiero bardziej oddalone miejsca zamierzaliśmy odwiedzić korzystając np. z promu.

Z Beyoğlu do Eminönü można się swobodnie przedostać pieszo przez Most Galata. Idąc mijamy po drodze jakiś milion restauracji/klubów i gazylion sklepików z różnościami głównie dla turystów. Przechodzimy obok Wieży Galata, odnotowując że pewnie warto się na nią wdrapać po zmroku (warto!).Poruszanie się pieszo po Stambule uczy nas szybko tureckich zasad ruchu drogowego. Zasada pierwsza: staraj się żeby nic Cię nie przejechało. Zasada druga: jeżeli coś trąbi to ewakuuj się na bok.

Most Galata przywitał nas pięknym widokiem drugiego brzegu, z sylwetkami meczetów i strzelistymi wieżyczkami minaretów. Most zwykle jest obstawiony przez oddział wędkarzy, przejść można też niższym poziomem, ale to wiąże się z minięciem rzędu restauracji, do których będziemy zapraszani. W Stambule musimy się pogodzić z tym, że przechodząc koło restauracji, sklepów, czy straganów, będziemy często zaczepiani, na szczęście niezbyt nachalnie, a zwykłe i uprzejme „nie, dziękuję” wystarczy aby zakończyć rozmowę. Z drugiej strony szybko można zauważyć różnice w podejściu Turków do klienta, obsługa jest tutaj bardzo uprzejma i to nie tylko w restauracji, ale nawet w tanich lokalach (coś na kształt naszych barów mlecznych). Turcy są bardzo przyjaźni i wykazują wiele inicjatywy w stosunku do swoich gości.

Łodzie ze smażonymi rybami

Łodzie ze smażonymi rybami

Po przejściu przez Most Galata postanowiliśmy skosztować ryby sprzedawanej z kiczowatych łodzi, tuż obok mostu. Ryba podawana jest w bułce, z cebulą, siada się przy malutkich stolikach, na których jest też sól i sok cytrynowy. Ryba była taka sobie, ale przyjemnie było posiedzieć na placu przy łodziach i poobserwować otoczenie. Po posiłku postanowiliśmy zwiedzić pierwszy meczet, jaki się nawinie. Padło na znajdujący się tuż obok Nowy Meczet (Yeni Cami) – wbrew nazwie nie taki nowy, bo XVI-wieczny. Wejście do meczetu było bezpłatne, oczywiście trzeba było się dostosować do zasad (ściągnąć buty i w przypadku dziewczyn zasłonić włosy i ramiona).

Nowy Meczet (Yeni Cami) – wnętrze

Nowy Meczet (Yeni Cami) – wnętrze

Nie wszystkie atrakcje, które Eminönü oferuje, udało się nam zwiedzić pierwszego dnia. Skrótowo napiszę, że zwiedziliśmy m.in. Cysternę Bazylikową, Hagia Sophia, Błękitny Meczet, Pałac Topkapı, słowem standardy, w których niestety aż roi się od turystów, nie mnie jednak warte zobaczenia. Cała dzielnica Sultanahmet jest bogata w wiele obiektów, warto sobie zarezerwować więcej czasu na zwiedzanie.

Meczety, w odróżnieniu od np. kościołów chrześcijańskich, są zbudowane w bardzo jednolitym stylu, są więc do siebie bardzo podobne, zwłaszcza dla Europejczyka. W zasadzie po zwiedzeniu dwóch trzech, kolejne stają się nieciekawe. Niestety nie mieliśmy okazję przyjrzeć się muzułmańskim modłom.

Hagia Sofia – wnętrze

Hagia Sofia – wnętrze

Tureckie bazary – Wielki Bazar, Bazar Egipski i normalny zwykły bazar ;)

Grzechem byłoby być w Stambule i nie odwiedzić Wielkiego Bazaru (Grand Bazar) i Bazaru Egipskiego (zwanego też korzennym). Niestety są to miejsca typowo pod turystykę, gdzie ceny są kilkakrotnie wyższe niż normalnie, a większość asortymentu to mniej lub bardziej tandetne pierdoły. Niemniej zwiedzić warto, chociażby ze względu na wartość historyczną. Sławne opowieści o tym jak to się na bazarach trzeba targować, w większości przypadków można niestety włożyć między bajki, ceny są sztywno ustalone i nie małe. Niestety problemem na tych bazarach jest czasem nawet zrobienie fotografii. Na bazarze egipskim zaopatrzyliśmy się nieco w przyprawy, herbatę, słodycze i mieloną na wagę kawę.

Inaczej rzecz ma się na prawdziwym bazarze tureckim, takim na którym turystów trudno uświadczyć. Pytaliśmy o taki zaraz po przybyciu do hostelu i ku naszemu zdziwieniu jeden z nich był w niedzielę w zasięgu pieszej wycieczki (co prawda po przejściu przez niezbyt ciekawe „slumsy”). W odróżnieniu od bazarów typowo turystycznych ceny na takim są dużo bardziej przystępne. Kupić można wszystko, od ubrań i bielizny począwszy, poprzez przyprawy, warzywa, ryby, bakalie, chemię gospodarstwa domowego, na małym AGD skończywszy. Bazar, na którym byliśmy okazał się naprawdę spory, postanowiliśmy przejść cały, co zajęło nam chyba ponad 2 godziny. Warto było ze względu na ceny i brak turystów. Sprzedawcy znacznie bardziej wyluzowani, nie było problemu z robieniem zdjęć :)Zrobiliśmy zapas przypraw, kupiłem sobie też tureckie szklanki do tureckiej herbaty, które były prawie 5 razy tańsze niż na Wielkim Bazarze (!). Niestety mimo kilkakrotnych prób ze sławnego targowania nadal nici :/

Bazar „nieturystyczny”

Bazar „nieturystyczny”

Cieśnina Bosfor, Azja

Promy, które pływają po cieśninie Bosfor są częścią komunikacji miejskiej i pływać można nimi bardzo tanio. łatwo można nimi poruszać się między poszczególnymi dzielnicami Stambułu, leżącymi na dwóch kontynentach. Można się również wybrać w niezbyt drogi rejs cieśniną, który w jedną stronę przebiega wzdłuż brzegu europejskiego, a w drugą wzdłuż azjatyckiego.

Jedna z głównych bram pałacu Dolmabahçe Sarayı

Jedna z głównych bram pałacu Dolmabahçe Sarayı

Z dzielnic azjatyckich przespacerowaliśmy się przez Üsküdar. Nie da się dostrzec zbyt wiele różnic, trochę mniej turystów i idące za tym niższe ceny, większe trudności z porozumiewaniem się (ale od czego jest język migowy) i trochę bardziej tradycyjnie ubrane kobiety. Mapa trochę nas zwiodła, gdyż park, który chcieliśmy obejrzeć okazał się cmentarzem (głupie przyzwyczajenie, że na mapie cmentarz ma być oznaczony krzyżami ;) ). Kupiliśmy tutaj trochę taniej herbatę.

Nie chce się wracać

Taksim wydaje się nie zasypiać, rzeka ludzi płynie nieustannie. Zwiedziliśmy też Wzgórze Eyup, mury Konstantynopola, napiliśmy się herbaty w tylu miejscach, że nie sposób spamiętać. Zobaczyliśmy setki tureckich kotów (kotów w Stambule jest dostatek ;) ). Trudno jest opuścić to miasto, jest w nim coś wyjątkowego, jego historia, jego atmosfera, ludzie, zapachy… Stambuł jest duży. Naprawdę. Nie wiem ile trzeba czasu żeby dobrze go zwiedzić, my przez 7 dni nie traciliśmy czasu i zobaczyliśmy sporo, ale na pewno jest to bardzo niewielki wycinek. Chciałbym tutaj wrócić, nawdychać się zapachu kasztanów i przypraw, posłuchać muzyki i przejść się Hippodromem.

W pobliżu meczetu i wzgórza Eyup, jednego z najświętszych miejsc islamu

W pobliżu meczetu i wzgórza Eyup, jednego z najświętszych miejsc islamu

Cóż mogę napisać, zwykłe „polecam Stambuł” nie wystarczy :) Lubię zwiedzać nowe miejsca, raczej jestem skłonny zaryzykować obce miejsce niż ponownie zwiedzać miejsce, w którym już byłem. Ale dla Stambułu zrobię wyjątek, wrócę tam na pewno. Kolejnym razem chcę jednak aby był też punktem, z którego ruszę na większe zwiedzanie Turcji. Mam nadzieję, że uda i opiszę ten wypad na tym blogu.


Odpowiedź do artykułu “Ukraina i Turcja – cz.2: Stambuł

  1. Artec Autor

    Ja również polecam Stambuł. Choć byłem tam krótko, zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Poza zabytkami, wielkim Bazarem i wszystkim co jest wymieniane w przewodnikach, polecam klimatyczne herbaciarnie i „sziszarnie”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>