W 9 dni dookoła Polski – krótka relacja z podróży

Cudze chwalicie, swego nie znacie – mawiają. Czasem warto to zmienić. Mieszkam na samym południu Polski. Wiosną kolega rzucił pomysł: – Jedźmy nad morze.
– Skoro nad morze to równie dobrze możemy przejechać dookoła Polski. – odparłem i chociaż nie do końca miałem rację, tak urodził się pomysł krótkiej samochodowej wycieczki dookoła kraju. W efekcie w ciągu 9 dni przejechaliśmy ok. 2700 km, przez 13 województw, zataczając coś w rodzaju koła. Ten wpis to wyłącznie relacja z wycieczki, gdyż nie wiem jakie rady mógłbym dawać na temat zwiedzania Polski :)

Samochodem dookoła Polski – nasza trasa na 9 dni

Samochodem dookoła Polski – nasza trasa na 9 dni

Nie lubię wycieczek samochodowych, zwykle poziom zmęczenia jest niewspółmierny do poziomu zwiedzenia ;) Tym razem jednak wycieczka objazdowa była jak najbardziej sensowna, chodziło przecież o to aby zobaczyć jak najwięcej ojczystej ziemi. A jakże lepiej to zrobić niż poprzez przejechanie jej sporych połaci?

Na wycieczkę mieliśmy jedynie 9 dni, więc termin napięty, a miejsc do zobaczenia sporo, szybko uświadomiliśmy sobie, że będzie męcząco, a do tego małe są szanse na zobaczenie wszystkiego co chcemy. Chcieliśmy zobaczyć trochę miejsc typowych i trochę nietypowych turystycznie.

dzień 1

(opuszczony kurort w Kozubniku, opuszczona cementownia w XXXX, drewniana wieża nadawcza w Gliwicach, Jezioro Nyskie)

Początek wycieczki to wyjazd z Nowego Sącza (małopolskie) w kierunku Kozubnika na Górnym Śląsku. Pełni energii ruszamy w sobotę rano zwiedzać opuszczony kurort wypoczynkowy. Nie jest to typowa atrakcja turystyczna, wręcz przeciwnie, dlatego miejsce to mogę polecić tylko i wyłączenie entuzjastom takich rozrywek, zalecając odpowiedzialne podejście do tematu. Ponieważ zwiedzanie opuszczonych miejsc na naszej trasie to materiał na cały wpis, zainteresowanych odsyłam do kolejnej notki. Z Kozubnika ruszamy na fali tematu opuszczonych miejsc, tym razem ruszamy w kierunku cementowni Grodziec.

Kozubnik – opuszczony kurort wypoczynkowy

Kozubnik – opuszczony kurort wypoczynkowy

Dopiero po takim wstępie jedziemy zwiedzić coś bardziej typowego, jedziemy w kierunku zabytkowej kopalni węgla Guido w Zabrzu. Dopada nas przy tym spektakularna burza z opadami gradu, bojąc się o szybę w aucie szukamy schronienia, robimy tak jak wielu kierowców – chowamy się pod wiaduktem. Po około godzinie burza mija, wieczorem mamy piękną pogodę.

Niestety błąd w obliczeniach spowodował, że docieramy godzinę po ostatnim zjeździe pod ziemię, dzisiaj już jej nie zwiedzimy. Dzwonimy jeszcze z niewielką nadzieją do pobliskiej kopalni srebra w Tarnowskich Górach, dowiadujemy się że musielibyśmy się do niej teleportować w ciągu 20 minut aby zdążyć na ostatni zjazd. Niestety tym sposobem z listy skreślamy dwa ciekawe miejsca do zwiedzenia.

XXI wiek daje nam nowe możliwości i z pomocą internetu i aplikacji na smartfony robimy szybki remanent atrakcji. Jedziemy więc zobaczyć najwyższą drewnianą konstrukcję świata, która jak każdy wie ;) znajduje się w Gliwicach, a jest to radiostacja, związana z incydentem zwanym prowokacją gliwicką. Wieża robi wrażenie, biorąc pod uwagę, że jest drewniana, jest piekielnie wysoka. Ten moment jest też momentem pełnego skompletowania naszej 4-osobowej załogi samochodu, zwanego przez nas później „osłobusem” (ze względu na nieznanego pochodzenia naklejkę z osłem).

Wieczorem docieramy w końcu nad Jezioro Nyskie, nad którym pole namiotowe będzie naszym pierwszym i najgorszym noclegiem. Camping nie byłyby właściwie zły, trafiamy jednak do dużego ośrodka wypoczynkowego w sobotę wieczorem tuż przed początkiem wakacji. Jak można się domyślić całe pole namiotowe to jedna wielka impreza, z kilku samochodów całą noc gra głośna muzyka dzięki czemu mamy stereo a czasem kwadrofonię. Muzyka trochę cichnie między 5 i 6 rano, to chyba jedyny moment gdy można mocniej zasnąć.

dzień 2

(kopalnia złota i park linowy, sztolnie walimskie)

Mimo trudnej nocy wstajemy drugiego dnia jeszcze niezmęczeni i po biwakowym śniadaniu i kawie ruszamy dalej. Z okolic Nysy mamy niedaleko do Złotego Stoku, w którym znajduje się kopalnia złota. Mimo, że jest to całkiem przyjemne miejsce, trochę się nudzimy, jest to zdecydowanie atrakcja celowana w rodziny z dziećmi. Plus dla przewodników z poczuciem humoru. Ciekawostką kopalni jest zbiór tablic ostrzegawczych, głównie z epoki PRL.

Kopalnia Złota w Złotym Stoku

Kopalnia Złota w Złotym Stoku

Zaraz obok kopalni znajduje się natomiast park linowy Skalisko, który oprócz typowych dla takich parków torów chwali się najwyższą i najdłuższą tyrolką (zjazdem po linie) w Europie. Park zapewnia świetną, chociaż w przypadku zjazdów niestety za krótką ;( zabawę.

Ponad 1600m tyrolki

Ponad 1600m tyrolki

W tym miejscu mieliśmy zobaczyć też Jaskinię Niedźwiedzia, ale już przed wyjazdem wiedzieliśmy, że spóźniliśmy się z rezerwacją miejsc, więc zainteresowanym radzę – rezerwujcie przynajmniej 2 tygodnie wcześniej. Można kupować bilety online. Rezygnujemy też z Kaplicy Czaszek i ruszamy w stronę Jugowic w Górach Sowich, w miejsce gdzie w czasie II wojny światowej powstawały tajne hitlerowskie podziemia.

Zwiedzamy sztolnie nazwane „Riese”, czyli olbrzym. Przewodnik opowiada ciekawie, ale mówi szybciej niż pani w telewizji czytająca tekst „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą” :) Pewnie dlatego, że jest niedziela popołudniu i jesteśmy ostatnią zwiedzającą grupą. Mimo to jest interesująco, czuje się klimat tajemniczych wojskowych podziemi. Sztolnie zwiedzamy pieszo i płyniemy łodziami.

Na koniec ruszamy zachodnią Polską na północ, żegnając się na jakiś czas z górami, jesteśmy w województwie lubuskim, piątym z kolei przez które przejeżdżamy. Nocleg to kolejny camping, na szczęście o wiele bardziej cichy i spokojny, tym razem nad Jeziorem Sławskim.

dzień 3

(„Akademia Pana Kleksa”, opuszczone więzienie w Mrowinie, Poznań)

Nawigację samochodową ustawiliśmy tak, aby nie jechać głównymi drogami, chcemy oglądać Polskę a nie drogi ekspresowe. Nie licząc paru leśnych dróg-niespodzianek jesteśmy z tego wyboru bardzo zadowoleni, całą drogę jest co oglądać. Po drodze do kolejnej nietypowej atrakcji – opuszczonego zakładu karnego, natrafiamy na nieczynny dom dziecka, który nazywamy „Akademią Pana Kleksa”. Czasem „spotykamy” jakiś zameczek, pomnik, ciekawą okolicę.

Nieczynne więzienie również opisuję w osobnym wpisie o opuszczonych miejscach. Jego zwiedzanie zajmuje nam najwięcej czasu. Jedziemy jeszcze zobaczyć chociaż powierzchownie Poznań, jego starówkę i Maltę. Robimy zakupy na cowieczornego grilla i jedziemy na camping do Kosewa, w pobliżu lotniska gdzie stacjonują polskie F-16 i MIG-i, słyszymy je wieczorem przy grillu. Niestety pogoda się psuje, mamy lekki deszcz. Na szczęście namioty są pod koronami drzew i nie przeciekają, da się nawet palić grilla, jakoś humory dopisują mimo wszystko, ale tęsknimy za słońcem.

dzień 3

(UFO w Wylatowie, Biskupin, opuszczone miasto w Kłominie, Borne Sulinowo)

Ruszamy w kierunku Biskupina, zobaczyć staropolską osadę, jedziemy przez Wylatowo, gdzie podobno UFO tworzyło kręgi w zbożu. Nie spotykamy UFO, jesteśmy rozczarowani ;)

Biskupin jest ciekawy, oglądamy krótki wprowadzający film, podczas którego połowa towarzystwa przycina sobie regenerującą drzemkę. Zwiedzamy muzeum a potem skansen. To taka kolebka polskości, którą warto odwiedzić.

Po Biskupinie ruszamy w kierunku opuszczonego tajnego radzieckiego miasta Gródek (dzisiaj Kłomino), znajdującego się pod Bornym Sulinowem. Opis zwiedzania tej lokalizacji znajduje się w osobnym wpisie. Jest to bardzo ciekawe i klimatyczne miejsce, w którym zabawiamy dłuższą chwilę. Wieczorem dojeżdżamy do Bornego Sulinowa, w którym też czeka na nas kilka podobnych miejsc. Jest niezbyt pogodnie, zamieniamy więc namioty na domek, co za wygoda! :) Namioty rozwieszamy pod wiatą do suszenia.

dzień 4

(Borne Sulinowo, Łeba)

Będąc w Bornym Sulinowie kontynuujemy nasze zwiedzanie miejsc opuszczonych, m.in. poradziecki Dom Oficera, czy opuszczone kino. Opis tych lokacji jest w osobnym wpisie o opuszczonych miejscach.

Jedziemy dalej do Łeby, dojeżdżamy wieczorem, wieje i jest niezbyt słonecznie, więc znowu rezygnujemy z namiotów i lokujemy się w kwaterze prywatnej. Oglądamy wieczorem morze :)

dzień 5

(Łeba, Słowiński Park Narodowy, plażing, Sopot, Malbork)

Łeba to typowe polskie nadmorskie turystyczne miasteczko, pełne tandety i smażalni ryb. Idziemy do smażalni ryb, ale nie kupujemy tandety. Następnie ruszamy do Słowińskiego Parku Narodowego zobaczyć ruchome wydmy. Robią wrażenie, trochę jakby być na pustyni, gdyby nie morze w pobliżu. Spacer nam się wydłuża i robimy w sumie paręnaście kilometrów parkiem, wydmami, a potem plażą. Szukamy bursztynów. Mimo to fajnie jest pomoczyć nogi w morzu, pokazuje się wreszcie trochę słońca.

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym – Łeba

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym – Łeba

Jedziemy do Sopotu zobaczyć sławne molo i Monciaka. Wrażenia nie robi, ale ze zdziwieniem jemy niedrogi obiad tuż obok molo. Wejście na molo kosztuje 7 zł, co jest szokującą ceną za przejście się po deskach kilkadziesiąt metrów. Ale możemy powiedzieć że byliśmy.

Nie jedziemy do Gdańska, bo zrobiło się późno, a chcemy jeszcze zobaczyć zamek w Malborku zanim nam go zamkną. Docieramy na styk, oglądamy i podziwiamy  :)

Monte Cassino, Sopot

Monte Cassino, Sopot

dzień 6

(Wilczy Szaniec, Biebrza)

Dzisiaj robimy długą trasę, najpierw jedziemy do Kętrzyna zobaczyć Wilczy Szaniec – poniemieckie bunkry, w których miał miejsce nieudany zamach na Hitlera. Jest tutaj sporo Niemców, chyba nawet więcej niż Polaków. Bunkry mają ostrzeżenia z zakazem wejścia bo grożą zawaleniem, ale zwiedzamy je.

Jest to ciekawe miejsce, trochę żałuję że nie wzięliśmy przewodnika ale decyzję podejmowaliśmy demokratycznie.

Wyjeżdżając z Wilczego Szańca nawigacja zaskakuje nas i prowadzi leśnymi ścieżkami. Jakoś tak jej słuchamy i jedziemy nimi, prawie gubiąc podwozie. Widzimy więcej bunkrów niż w części „oficjalnej”, natrafiamy też na klimatyczne jezioro-bagno.

Tajemnicze jezioro w pobliżu Wilczego Szańca

Tajemnicze jezioro w pobliżu Wilczego Szańca

Jedziemy w stronę Biebrzy, kolejny raz ulegamy słabości i wynajmujemy kwaterę, namioty są suche w bagażniku, nic im nie będzie ;)

dzień 7

(Biebrzański Park Narodowy)

Od niedawna podróż mija nam trochę wolniej, na wschodzie Polski wypatrzyliśmy mniej miejsc, które koniecznie chcielibyśmy zobaczyć więc zwalniamy nieco tempo. Przechadzamy się po Biebrzańskim Parku Narodowym w okolicach miasteczka Ostrowiec-Twierdza. Jest tutaj mnóstwo komarów, końskich much i ważek, ale jakoś dajemy radę :) Park jest bardzo malowniczy, mnóstwo w nim ptaków, ślimaków i innych stworzeń, których wcześniej nie widzieliśmy. Są też poradzieckie bunkry.

dzień 8

(Białowieski Park Narodowy)

Przypadkowe spotkanie z powstańcami

Przypadkowe spotkanie z powstańcami

Jedziemy nieśpiesznie dalej, w kierunku Białowieży. Próbujemy się załapać na wycieczkę koleją wąskotorową, na co wcześniej w Wielkopolsce nie starczyło czasu. Niestety bez rezerwacji ani rusz. Jedziemy więc dalej.

Zabytkowa kolejka wąskotorowa

Zabytkowa kolejka wąskotorowa

W Białowieskim Parku Narodowym oglądamy żubry, żubronie, i inne leśne ssaki. Myśleliśmy, że żubry są większe  :)  Jedziemy na ostatni, tym razem darmowy i pod namiotem, nocleg do mazowieckiego. Po drodze w Łosicach natrafiamy na niespodziewany event związany z obchodami 150-tej rocznicy Powstania Styczniowego.

dzień 9

(trochę smutny powrót do domu)

Trochę nam się cały plan przestawił, dzień opóźnienia sprawił, że wiemy już że nie dotrzemy do Bieszczad, ale ostatniego dnia mieliśmy jeszcze nadal ambitny plan zwiedzenia Lublina i może Zamościa. Niestety zmęczenie dało się we znaki, chyba zwłaszcza mi jako kierowcy. Ostatecznie decydujemy się wykorzystać ostatni dzień na nieśpieszny powrót do domu, przejeżdżając jeszcze ostatnie województwa – lubelskie i świętokrzyskie.

Zachód słońca gdzieś w Polsce

Zachód słońca gdzieś w Polsce

Smutno wracać do domu, przez ostatnie kilka dni codziennie oglądaliśmy inny krajobraz i co noc spaliśmy w zupełnie innym miejscu i warunkach. A tu znowu powrót do szarej rzeczywistości. W tym momencie jeszcze nie wiem, że całą wycieczkę będę odsypiał jeszcze przez dwa dni po powrocie :)

 Warto zwiedzić Polskę, w końcu to kraj ojczysty, którego głupio nie poznać. Teraz wydaje się nieco mniejszy i lepiej znany. Mimo stosunkowo niewielkiego obszaru każdy kawałek kraju trochę się różni, mamy lasy, góry, mokradła, szuwary, morze, pola i łąki. Ja osobiście chyba muszę mieszkać na południu bo nie podoba mi się na dłuższą metę płaski horyzont. Niemniej miło było zobaczyć jak wygląda nieco więcej miejsc w Polsce.

Widok z molo w Sopocie

Widok z molo w Sopocie

Jest spora różnica między częścią zachodnią i częścią wschodnią kraju, o której ostatnio sporo się mówi w kontekście ekonomii i jakości życia. Jest też trochę różnic z punktu widzenia turysty. Na zachodzie nie wiedzieliśmy co wybierać, było dużo do zwiedzania, a tak mało czasu, czy to na Śląsku, czy w Wielkopolsce, czy na Pomorzu. Nieco inaczej było na wschodzie, dominują tam walory przyrodnicze, ale jakoś mniej jest tam do zwiedzania. Łatwiej czas sobie zapełnić zwiedzając zachód.

Gdybym kolejny raz odbywał taką wycieczkę i miał możliwość, to bym ją jednak wydłużył. Nie warto robić wyścigów, gdy jest sporo do zwiedzenia, tym bardziej, że tempo naszej podróży bywało męczące. Tak czy inaczej zdecydowanie nie żałujemy tego wypadu.


4 odpowiedzi do artykułu “W 9 dni dookoła Polski – krótka relacja z podróży

  1. nieśmigielska Autor

    a poproszę coś więcej o biebrzy i słowińskim parku narodowym – wybieramy się w wakacje na takie wypady z namiotem i zbieram info. szkoda, że w bieszczady się nie udało, też jeszcze przede mną.

  2. Kat

    Fajnie my też jechaliśmy w lipcu na po Polsce tylko trochę inne założenia i większym samochodem co można było się wyspać na zmianę. Wypożyczylysmy Orlando Chevroleta z ipanek i jechaliśmy w 3 osoby. Jeden jechał reszta spała i zmian. Prysznic albo na stacji paliw lub przy dużych dworcach pkp. Wyjechaliśmy w piątek 11.07 i powrót 27.07. Przejechaliśmy ponad 5000km :) Zwiedziliśmy dużooo ciekawych miejsc. Fajna przygoda.

  3. Pingback: Trasa wycieczki po Polsce | Miasta & Miasteczka

  4. Sandacz

    Rewelacja :)
    Wszyscy szukają wycieczek po kurortach i za granicami naszego kraju. A tu proszę w trochę więcej niż tydzień jak dużo można zobaczyć.
    Bardzo dobry pomysł, popieram takie inicjatywy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>