Great Smoky Mountains

 

Mój kolejny pobyt w Chicago stał się szansą na przynajmniej cząstkowe poznanie amerykańskiej przyrody. W bezpośrednim sąsiedztwie „wietrznego miasta” nie ma niestety wysokich gór, nasz wybór padł więc na Great Smoky Mountains – zalesione pasmo górskie położone na terenie parku narodowego The Great Smoky Mountains National Park. Góry te nie są położone zbyt blisko Chicago, chociaż jak na warunki USA, gdzie odległości są równie duże jak wszystko w tym kraju, nie są również daleko. Do przebycia mieliśmy odległość niespełna tysiąca kilometrów (ponad 500 mil), co rozkładając na dwóch zmieniających się kierowców dało nam całą noc podróży. 

 

Krótko o Great Smoky Mountains

 

Great Smoky Mountains leżą w paśmie Apallachów, są też wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zajmują spory obszar, zamieszkiwany przez ok 1500 niedźwiedzi czarnych – baribali. Przez pasmo to przebiega m.in. cześć przedługiego Szlaku Appalachów (ok. 3500 km) – bez wątpienia na szlaku spotkacie osoby, które będą utrzymywały że ten szlak przeszły w całości lub przynajmniej znają kogoś kto tego dokonał ;)

 

Great Smoky Mountains - w drodze na Mount Le Conte

Great Smoky Mountains – w drodze na Mount Le Conte

Góry te nie są zbyt wysokie, najwyższy szczyt to Clingmans Dome (2025 m n.p.m.), na który zresztą można dotrzeć samochodem. Są więc niższe od naszych rodzimych Tatr. Są też zalesione, przez co spodziewaliśmy się gór podobnych do polskich Beskidów, (jak się później okazało, byliśmy w błędzie). Jest to park licznie odwiedzany przez turystów, ale większość z nich nie wchodzi na szlaki i ogranicza się do zwiedzania miejsc dostępnych autem. Na szlakach nie ma tłumu, na niektórych z nich można się wręcz poczuć samotnie. Największy ruch panował na Szlaku Appalachów.

 

W drodze :)

W drodze :)

Dotarcie samochodem do parku nie nastręcza trudności, a trasa jest bardzo widowiskowa, obfitująca w liczne punkty widokowe, przy których można się zatrzymać na wygodnych parkingach. Jadąc od północy, tak jak my, prawdopodobnie traficie do miasteczka Gatlinburg, chyba że zaplanujecie przyjazd w innym miejscu. Gatlinburg jest typowym miasteczkiem turystycznym, obfitującym w amerykańskie atrakcje turystyczne: restauracje fast-food, salony gier, gabinety krzywych luster, restauracje, strzelnice w których można wygrać maskotki, sklepy z pamiątkami i restauracje, gdzie można kupić dogi i hamburgery (celowo wymienione wielokrotnie ;) ). Znajdziecie tam też bazę noclegową (z której nie korzystaliśmy), wyciąg krzesełkowy i gondolowy.

 

Gatlinburg

Gatlinburg

Na szlak

 

Po przejechaniu przez Gatlinburg dobrze jest już się posiłkować mapą topograficzną, z zaznaczonymi szlakami. Pozwoli to łatwo zaplanować trasę oraz określić miejsce wejścia i zejścia ze szlaku. Jeżeli nie macie oporu przed łapaniem stopa, można bez obaw zaplanować zejście w innym miejscu niż wejście, w dzień na pewno was ktoś podwiezie do punktu wyjścia.

Fragment Appalachian Trail

Fragment Appalachian Trail

Mapa

Na szlak zabraliśmy jedyną mapę topograficzną jaką dostaliśmy w sklepie outdoorowym w Chicago – wydaną przez National Geographic. Niestety, mapie tej trochę brakuje do świetnych map polskich gór. Przede wszystkim odległości podawane są jedynie w milach – bez czasów przejścia w każdą stronę, co w połączeniu z brakiem wysokości na poziomicach i przy większości punktów, komplikuje określenie czasu przejścia danego odcinka. Niektóre miejsca (np. nasze schronienie na noc) były też niezbyt precyzyjnie zaznaczone. Na szczęście w tych górach trudno jest się zgubić (o ile nie zbacza się ze szlaku), więc ostatecznie daliśmy sobie radę bez problemów. Jeżeli ktoś może polecić lepszą mapę, to proszę o wpisanie w komentarzu :)

 

widok z Alum Cave Trail

widok z Alum Cave Trail

Szlaki

 

Szlaki, inaczej niż w Polsce, nie posiadają oznaczeń kolorystycznych. Na mapie większość (poza dwoma specjalnymi) oznaczona jest po prostu na czarno. Również idąc szlakiem nie znajdziemy znanych u nas namalowanych kolorowych symboli. Nie jest to żadnym problemem, ponieważ w trakcie wędrówki nie ma właściwie innych ścieżek poza szlakiem, więc nie ma gdzie ze szlaku zboczyć. Góry te są zdecydowanie bardziej dzikie od naszych rodzimych i po prostu nie ma tu bocznych ścieżek. Jeżeli szlaki się krzyżują lub rozwidlają, zawsze są wyraźnie oznaczone drogowskazami. Nawet przy moim bardzo rozwiniętym talencie do gubienia się wszędzie, uważam że tam po prostu zgubić się nie da, jeżeli się choć odrobinę uważa.

 

na Mount Le Conte

na Mount Le Conte

Pogoda

 

Nasza wycieczka odbyła się w lipcu, więc nie mam doświadczeń z pozostałymi porami roku w tych górach. Nazwa parku nie wzięła się z przypadku. Gdy dotarliśmy na teren parku, wierzchołki gór skryte były w niezbyt gęstej mgle, mimo całkiem dobrej pogody. Mimo więc ogromnych przestrzeni, które można podziwiać z wierzchołków gór, nie zawsze jest to możliwe ze względu na widoczność.

We wszystkich górach pogoda może się zmienić w mgnieniu oka, ale takich zmian pogody jak w Smoky Mountains nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Jadąc samochodem zauważyliśmy, że pojawiły się chmury, z których może spaść deszcz. Deszcz spadł parę minut później, ale nie działo się to stopniowo, od paru kropel do ulewy. Stało się to tak, jakby ktoś po prostu wylał nam na przednią szybę wiadro wody, nagle w ułamku sekundy zaczęło lać. Deszcz po ok. 15 minutach skończył się tak, jak się zaczął, po prostu ktoś gdzieś zakręcił kran i przestało padać natychmiast. Takie nagłe zmiany pogody towarzyszyły nam przez dwa dni.

 

na The Boulevard Trail

na The Boulevard Trail

Przyroda

 

Jeżeli do tej pory wędrowaliście jak ja jedynie po polskich górach, w górach Great Smoky Mountains poczujecie się trochę egzotycznie. Położone bliżej południa niż północy USA, mają wilgotny i ciepły klimat, który sprzyja rozrostowi bujnej roślinności w niższych partiach. Kamienie i pnie przy licznych strumieniach i wodospadach porośnięte są różnego gatunku mchami i porostami. Las jest gęsty, głównie liściasty, dolne partie zajmują gęste krzewy, kojarzące się z dżunglą. Przez drzewa przewieszone są liczne pnącza. Gęsta pokrywa drzew sprawia, że nawet przy sporym deszczu nie da się w nim zmoknąć, o ile deszcz ten nie trwa długo. W lipcu w Great Smoky Mountains jest zielono. Naprawdę zielono.

gęsta roślinność w Great Smoky Mountains Park

gęsta roślinność w Great Smoky Mountains Park

Wraz ze wzrostem wysokości i idącym za tym spadkiem temperatury, roślinność się zmienia i przypomina bardziej polski las. Nadal dominują drzewa liściaste, mchy i paprocie, ale nie ma już roślinności typowej dla wilgotnego lasu w dole. Las towarzyszy do samych szczytów, mimo że im wyżej jesteśmy, tym bardziej skaliste stają się góry, nadal są porośnięte gęsto drzewami.

Skały zresztą też są inne niż znam z polskich gór. Geolog pewnie by to opisał dokładniej, ja mogę jedynie stwierdzić, że się różnią, fakturą, barwą, kruchością. A czasami pachną siarką.

Nocleg w górach

 

Z tego co zrozumiałem, zazwyczaj w amerykańskich górach są 4 możliwości przenocowania w górach:

  • Coś na kształt naszych schronisk górskich, np. na górze Le Conte znajduje się „LeConte Lodge”, zespół kilku drewnianych budynków, z dostępem do wody ze źródła i magazynowanej w zbiorniku (prądu zdaje się nie ma, chyba że z generatora). W przypadku gór Smokies, miejsce trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, ze względu na liczną kolejkę chętnych;
  • „cabin” – czyli coś na kształt domku, budki, nie zamykane i nie strzeżone (nie zaobserwowane w Great Smoky Mountains);
  • „shelter” – schronienie w formie drewnianej wiaty, bez jednej ściany, dające jedynie ochronę przed deszczem i wiatrem, również swobodnie dostępne.
  • namiot – tylko w wyznaczonych miejscach.

W przypadku Great Smoky Mountains nocleg możliwy jest jedynie po wcześniejszej rezerwacji online (również w przypadku namiotu) i wniesieniu symbolicznej opłaty $4 za noc od osoby. Permit należy wydrukować i mieć ze sobą. Rezerwacji dokonujemy wskazując na mapie konkretny punkt, maksymalnie na jedną noc (na więcej nocy można po prostu wykonać odrębne rezerwacje). Rezerwacje można wykonać pod tym adresem (pierwszy link). Wędrówkę trzeba więc zaplanować z góry, przewidując miejsce noclegu.

Shelter na Mount Le Conte

Shelter na Mount Le Conte

 

Mount Le Conte

 

W pierwszy dzień po zjedzeniu bardzo kalorycznego, amerykańskiego śniadania, postanowiliśmy ruszyć do pierwszego punktu, który nas interesował, więc do Chimney Tops, wychodząc z parkingu przy Newfound Gap, przechodząc przez fragment Appalachian Trail, następnie Road Prong Trail, a stamtąd do Chimney Tops Trail. Niestety zaczęliśmy pechowo, po przejściu prawie 3 km i dotarciu do rozdroża okazało się, że szlak na Chimney Tops jest zamknięty przez najbliższych kilka dni. Byliśmy zmuszeni wrócić więc do samochodu, co dało nam 5,5 km niepotrzebnej trasy, ponieważ fragment Appalachian Trail, którym szliśmy nie był zbyt ciekawy widokowo.

trasa na Mount Le Conte

trasa na Mount Le Conte

Po szybkiej weryfikacji dostępnych możliwości postanowiliśmy ruszyć w trasę, którą zaplanowaliśmy na kolejny dzień, a więc wyjść na Mount Le Conte idąc Alum Cave Trail. Długość trasy to ok. 5 mil, a więc jakieś 8 km. Mimo tego, że Mount Le Conte ma jedynie 2010 m n.p.m., to przewyższenie, które należy pokonać aby się na nią wspiąć, wynosi 1616 m. Wędrówka z ponad 40 funtowym plecakiem była więc dosyć męcząca.

szlak wiódł m.in. przez krótką jaskinię

szlak wiódł m.in. przez krótką jaskinię

Trasa na Mount Le Conte zapewniła nam piękne widoki i spore zróżnicowanie: początek trasy wzdłóż strumienia, drewniane mostki, las, mała jaskinia, a coraz wyżej – wiszące nad głową ogromne skały, liczne wąskie ścieżki do pokonywania trzymając się stalowych lin (odpowiednik naszych łańcuchów). Po stracie poranka, udało nam się dojść do sheltera zaledwie na godzinę przed zachodem słońca, około godziny 20. Pogoda udała się fantastycznie, widoczność była tym razem już doskonała, temperatura spadała wraz z wysokością, więc upał skończył się gdzieś w połowie trasy. Zapasy wody ok. 2 litry na osobę okazały się wystarczać na styk. Przy takim wysiłku należy sporo pić, a po drodze nie było zbyt wiele możliwości uzupełnienia wody, więc musieliśmy oszczędzać. Dopiero niedaleko szczytu uzupełniliśmy wodę ze strugi spływającej po skale (przydały się tabletki do uzdatniania wody), na szczycie można już było uzupełnić wodę do woli korzystając z ręcznej pompy w LeConte Lodge.

The Eye of the Needle

The Eye of the Needle

Shelter mimo niejasnego oznaczenia na mapie okazał się leżeć dokładnie na górze, tuż obok LeConte Lodge. Po przyjściu okazało się, że oprócz nas było już 5 osób (w sumie shelter mieścił 12: 6 na dolnej pryczy i 6 na górnej). Po przywitaniu się postanowiliśmy przejść się do pobliskiego punktu widokowego Cliff Tops, skąd rozciąga się widok na zachód – zbliżał się koniec dnia, który chcieliśmy popodziwiać. Niestety chmury nam to skutecznie utrudniły, a temperatura zaczęła wraz z zachodem słońca spadać drastycznie.

zbliżając się do szczytu Mount Le Conte

zbliżając się do szczytu Mount Le Conte

_________________________________________________
Zasady w shelterze

 

patent na niedźwiedzie

patent na niedźwiedzie

Jak pisałem, góry Smokies są zamieszkiwane przez liczne niedźwiedzie. Ryzyko ich spotkania jest więc znaczne, a może być również niebezpieczne. Nocleg w shelterze w żaden sposób nie chroni przed spotkaniem misia, ponieważ shelter jest konstrukcją z jednej strony otwartą. Dlatego panują tam dosyć surowe zasady co do przechowywania jedzenia, których lepiej dla własnego bezpieczeństwa przestrzegać. Zapach pożywienia jest tym co może zwabić niedźwiedzia, dlatego w shelterze nie powinno się jeść, chociaż ten akurat zakaz łamali wszyscy solidarnie. Natomiast inna sprawa z przechowywaniem jedzenia. Śpiąc lepiej nie mieć przy sobie niczego, czego niedźwiedź mógłby zapragnąć, dlatego obok schronienia jest przewieszona lina, umożliwiająca wciągnięcie lekkich tobołków na wysokość, która jest niedostępna dla misia. Konstrukcja uniemożliwia też wspinanie się niedźwiedzi, czy chociażby wiewiórek. Jedzenie należy tam bezwzględnie powiesić, uprzednio zabezpieczając przed deszczem. Tak też wszyscy zrobiliśmy. Niedźwiedzia stety lub niestety, na Mount Le Conte jeszcze nie spotkaliśmy.

_________________________________________________

 

Kolejno przybywały następne osoby, ostatnie dwie już po zmroku i shelter zapełnił się w całości. Temperatura spadła znacznie, chociaż na dole było ok. 30, więc mimo ciepłego śpiwora spaliśmy w ubraniach. Rozmowy wieczorne nie trwały zbyt długo, ale ja i tak dzięki największemu wynalazkowi współczesnej cywilizacji – stoperom do uszu – zasnąłem zanim jeszcze ucichły.

czekając na zachód słońca na Cliff Tops

czekając na zachód słońca na Cliff Tops

Niestety nasza dyscyplina zawiodła i wbrew wszelkim planom wstaliśmy kolejnego dnia dopiero o 8:30, gdy shelter opuścili już wszyscy poza nami. Obudził nas deszcz i mgła. Wyglądało na to, że przez najbliższe kilka godzin nie będziemy podziwiać widoków dalszych niż na 20 metrów.

Z Mount Le Conte ruszyliśmy w dół bardziej łagodną, jak się okazało trasą, The Boulevard Trail, po czym Appalachian Trail dotarliśmy popołudniem ponownie do drogi, niestety dobre parę mil od samochodu. Na szczęście łapanie stopa okazało się proste jak dwa razy dwa i zajęło nam jakieś dwie minuty. Po chwili byliśmy już w aucie. Trudno powiedzieć mi coś więcej o trasie, którą schodziliśmy, ze względu na mgłę skutecznie przesłaniającą krajobraz. Z kształtu terenu domyślam się, że straciliśmy jednak sporo przyjemnych widoków. Ponieważ łatwiej wchodzić stromym a schodzić łagodnym, polecam trasę, którą wybraliśmy, szło się bardzo sprawnie.

zejście we mgle

zejście we mgle

W planach mieliśmy również przejście Bull Head Trail i powrót na Mount Le Conte wzdłóż Rainbow Falls Trail (lub na odwrót), ale zrezygnowaliśmy, ponieważ było ryzyko, że nie podołamy kondycyjnie tak długiej trasie. Z opisów i zdjęć w internetach domyślam się jednak, że warto byłoby tą trasę kiedyś przejść.

 

Little River

 

Little River

Little River

Wycieczkę ostatecznie skróciliśmy o dzień, ostatnią trasę postanowiliśmy wybrać bardziej rekreacyjną niż wysiłkową. Postanowiliśmy wyjść z Elkmont, przejść wzdłóż rzeczki Little River, a wrócić Cucumber Gap Trail. Początek trasy wzdłóż Little River można pokonywać pieszo lub konno, jest zupełnie płasko i całkiem ładnie, jest to więc dobra trasa dla osób ze słabszą kondycją. Przy niewielkim wodospadzie zawróciliśmy Cucumber Gap, która wiedzie przez las przywodzący na myśl dżunglę, pełnym gęstej roślinności, z której wiele widziałem po raz pierwszy. Trasa zajmuje w sumie ok. 11 km, więc nie jest zbyt długa.

wilgotny las

wilgotny las

Wracając Cucumber Gap Trail doświadczyliśmy ciekawego zjawiska deszczu w tym gęstym lesie. Gdy usłyszeliśmy, że zaczyna padać, odruchowo wyjęliśmy i założyliśmy płaszcze przeciwdeszczowe. Tylko że nie były potrzebne. Mimo mocnego ok. 20 minutowego deszczu, tylko nieliczne krople dotarły do ziemi, większość zatrzymały drzewa i inna roślinność. Później mniejszy deszcz padał jeszcze przez ok. godzinę, ale płaszcze nie były już potrzebne, zadowoleni zdjęliśmy je i schowaliśmy.

po deszczu

po deszczu

 

Po tej krótkiej trasie pożegnaliśmy park Great Smoky Mountains. Dopiero wyjeżdżając z parku samochodem spotkaliśmy dwa małe niedźwiadki, gdy przekraczały drogę. Były nie większe od pluszowych misiaków, chociaż na pewno w pobliżu musiała być ich znacznie większa mama. Niestety nie starczyła nam czasu na sfotografowanie misiów.

Mam świadomość, że zaledwie powierzchownie zbadaliśmy te góry, chociaż mam przeczucie, że szlak na Le Conte jest jednym z najpiękniejszych. Gdy tylko będziecie w okolicy, zachęcam do eksplorowania Smokies. I zapraszam do dzielenia się Waszymi doświadczeniami lub pytaniami w komentarzach.

w drodze na Le Conte

w drodze na Le Conte


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>