Tam i z powrotem: słoneczna Floryda samochodem z Chicago

 

…przez Atlantę i Nashville

 

Kolejny wylot do USA stał się dla mnie wreszcie okazją od odwiedzenia ciepłej Florydy. W dodatku na przełomie grudnia i stycznia, gdy takie podróże są najprzyjemniejsze. Wybraliśmy się z Chicago samochodem, przejeżdżając łącznie grubo ponad 5 tys. kilometrów. A po drodze odwiedziliśmy Atlantę i Nashville.

Droga przez półwysep Floryda

Droga przez półwysep Floryda

Z Chicago na Florydę (licząc do Jacksonville) jest ponad 1 tys. mil, czyli ponad 1700 km. Dało nam to około 17 godzin jazdy, licząc z krótkimi przystankami. Nie chcieliśmy tej trasy pokonywać na jeden raz, więc zdecydowaliśmy się zaczepić po drodze o Atlantę, a wracając o Nashville. Dzięki temu mogliśmy podróż rozłożyć na odcinki, a w dodatku więcej zwiedzić.

Atlanta

Gdy wyjeżdżaliśmy tuż po Wigilii z Chicago, temperatura podobnie jak w Polsce wynosiła kilka stopni Celsjusza poniżej zera, w dodatku nie było śniegu. Mieliśmy więc tego roku kolejną wyjątkowo ciepłą zimę, co dobrze rokowało również co do temperatur na Florydzie. Po około 10 godzinach jazdy dotarliśmy do Atlanty, która miała być naszym pierwszym przystankiem w podróży. Po przyjeździe wieczorem nie zrobiła na nas najlepszego wrażenia, ze względu na rzucającą się w oczy sporą ilość bezdomnych.

Atlanta Olympic Park

Atlanta Olympic Park

Nasz hotel nie miał restauracji, a chcieliśmy coś zjeść, co jednak nie okazało się takie łatwe, ponieważ było Boże Narodzenie i wiele miejsc było zamkniętych. Po dojeździe do centrum zjedliśmy ostatecznie w Hooters, restauracji która wbrew nazwie niewiele ma wspólnego z sowami ;) Temperatura w Atlancie była całkiem przyjemna i nie mogliśmy się już doczekać temperatur na Florydzie.

Atlanta

Atlanta

Następnego dnia ruszyliśmy zwiedzać. Atlanta była organizatorem letniej Olimpiady w 1996 r. W centralnym punkcie miasta znajduje się Park Olimpijski z fontanną w kształcie kręgów olimpijskich. Park wybrukowany jest kostką z nazwiskami lub nazwami darczyńców, którzy wsparli organizację igrzysk. Znajdują się tam też nazwiska wszystkich medalistów, w tym oczywiście można znaleźć Polaków (w sumie 17 medali).

Z parkiem sąsiadują miejsca, które również postanowiliśmy odwiedzić: największe na świecie akwarium: Georgia Aquarium, World of Coca-Cola oraz Center for Civil and Human Rights.

Georgia Aquarium

Georgia Aquarium

Georgia Aquarium

Akwarium zlokalizowane w Atlancie jest największym takim obiektem na świecie. W kompleksie znajdują się zarówno akwaria słonowodne z rekinami, płaszczkami, ssakami morskimi, pingwinami, itd., jak również słodkowodne.

Największe akwarium robi oszałamiające wrażenie, można je oglądać z wielu stron, m.in. z przeszklonego tunelu biegnącego jego dnem. Przepływające rekiny wielorybie, płaszczki i inne morskie stworzenia dają piękny i majestatyczny spektakl.

w Georgia Aquarium

w Georgia Aquarium

W akwarium znajduje się sporo ekspozycji i zwiedzanie zajmie nieco czasu. Ponadto zdecydowanie warto się udać na pokaz z delfinami. Pokaz jest częścią reżyserowanej inscenizacji, w formie jakby musicalu skierowanego głównie do dzieci, więc może się wydawać nieco zabawny. Jest to jednak kolejny przykład na to, że Amerykanie są mistrzami w organizowaniu show, całość naprawdę robi gigantyczne wrażenie. A widok dziewczyn pląsających w wodzie z delfinami, pływających na ich grzbietach i bawiących się z nimi, po prostu powala. Jeśli lubicie być ochlapani, siadajcie w przednich rzędach. Nie jestem fanem show ze zwierzętami, ale to zdecydowanie mi się podobało :)

w Georgia Aquarium

w Georgia Aquarium

World of Coca-Cola

Zwiedzanie World of Coca-Cola to trochę inna bajka. No bo to jednak dziwne, żeby płacić za oglądanie reklam, prawda? Niemniej było w tym miejscu kilka ciekawych rzeczy i gdy będziecie w Atlancie, może was to miejsce zainteresować. Niestety w weekend są tam niewyobrażalne kolejki, więc proponuję wejście w tygodniu.

Produkcja Coca-Coli

Produkcja Coca-Coli

World of Coca-Cola to mówiąc krótko muzeum Coca-Coli. Mieści się w Atlancie, ponieważ tutaj właśnie napój ten powstał. Wynaleziony przez farmaceutę z Atlanty, produkowany z liści koki i orzechów koli, początkowo był tu sprzedawany w aptekach. W muzeum wystawiane są liczne eksponaty historyczne, pokazujące jak Coca-Cola była sprzedawana i reklamowana na przestrzeni lat.

Znajduje się tu też mała, pokazowa linia produkcyjna, z które butelki przejeżdżają na koniec nad głowami zwiedzających i są rozdawane przy wyjściu. Ciekawszym miejscem jest pomieszczenie w którym można skosztować napojów produkowanych przez koncern i sprzedawanych w różnych częściach świata. Są one podzielone wg kontynentów i w sumie jest ich ponad 100.

napoje z różnych stron świata

napoje z różnych stron świata

Oprócz tego jest tu też małe muzeum pop-artu związane z marką oraz „skarbiec z sekretną formułą” i kino 4D, które sobie jednak odpuściliśmy. Muzeum jest nawet ciekawe, ale serwuje ogromną ilość papki marketingowej, a do tego wejście do niego jest dosyć kosztowne. No i te kolejki.

Center for Civil and Human Rights

To podobno ciekawe muzeum historii praw człowieka, głównie pokazanych oczywiście w amerykańskim kontekście. Niestety mimo, że muzeum było w naszych planach, ostatecznie okazało się być otwarte dopiero od godziny 12. Nie chcąc tracić połowy dnia na czekanie, zrezygnowaliśmy z jego odwiedzin.

Floryda

żółw morski na plaży

żółw morski na plaży

Następnego dnia po kolejnych kilku godzinach jazdy udało nam się dotrzeć do oceanu. Zatrzymując się parokrotnie po drodze, każdorazowo odczuwaliśmy wzrost temperatury. A gdy za szybami samochodu dostrzegliśmy pierwsze palmy to uśmiech sam już się pojawiał na twarzy. Wieczorem tuż przed zachodem słońca dotarliśmy w okolicę Jacksonville. Po długiej jeździe zostaliśmy wreszcie nagrodzeni widokiem oceanu :)

pierwsze spojrzenie na ocean

pierwsze spojrzenie na ocean

Kolejnego dnia po pierwsze postanowiliśmy wybrać się na plażę. W okolicach Jacksonville i  St. Augustine znaleźliśmy park stanowy ze ścieżką turystyczną. Tego dnia głównie spacerowaliśmy i oglądaliśmy przyrodę. Od strony oceanu fale były spore i woda wcale nie tak ciepła. Chociaż co to dla Polaka, wykąpać oczywiście się dało ;)

ścieżka turystyczna

ścieżka turystyczna

Na Florydę trafiliśmy w perfekcyjnym momencie, temperatury ponad 30°C w grudniu to dużo, nawet jak na tą wysokość geograficzną. Okazało się, że mamy rekordowe temperatury, ostatnie takie wskaźniki były w latach 70-tych. Ponadto przez cały pobyt towarzyszyć nam będzie słoneczna pogoda. Na Florydzie znajduje się również Centrum Kosmiczne imienia Johna F. Kennedy’ego, które również postanowiliśmy zwiedzić. Było one naszym kolejnym przystankiem podróży.

plaża w parku stanowym

plaża w parku stanowym

Kennedy Space Center

Centrum Kosmiczne imienia Johna F. Kennedy’ego to spory kompleks położony na przylądku Canaveral. Część muzealna jest dostępna dla zwiedzających i sąsiaduje z kosmodromem, z którego startują rakiety. W czasie naszego pobytu niestety nic nie startowało, ale harmonogram można sprawdzić na stronie centrum.

jedna z rakiet

jedna z rakiet

Najciekawszym obiektem, który można tam zobaczyć jest chyba oryginalny prom kosmiczny Atlantis, jeden z czterech promów, które można zobaczyć w USA. Oprócz tego znajdziemy tam park rakiet, gdzie znajduje się również sporo sprzętu. Poza tym dostępne są ekspozycje pokazujące rozwój misji na Marsa, jest symulator startu rakiety kosmicznej, kino IMAX, są spotkania z astronautami. Za dodatkową opłatą można wykupić busa do Apollo/Saturn V Center, z czego jednak nie skorzystaliśmy.

prom kosmiczny Atlantis

prom kosmiczny Atlantis

Mimo, że robi wrażenie i jest to chyba jedyny taki obiekt, który można w ten sposób zwiedzać, okazał się nieco rozczarowujący. A to ze względu na małą ilość prawdziwych obiektów do obejrzenia. Bez wykupienia dodatkowej wycieczki, do obejrzenia są jedynie rakiety i prom kosmiczny, pozostałe obiekty to jedynie restauracje, kina i atrapy. Cena za wejście jest niemała, bo wynosi $50. Trzeba się też przygotować na stanie w kolejkach.

Tampa / St. Petersburg / Clearwater

Następnego dnia czas spędzaliśmy na plażach po przeciwnej stronie półwyspu, od strony Zatoki Meksykańskiej. Pojechaliśmy m.in. do Fort De Soto County Park, gdzie fale były małe, plaże szerokie, a ludzi niewiele. Woda od tej strony również była cieplejsza.

Fort de Soto County Park

Fort de Soto County Park

Plaże na Florydzie robią świetne wrażenie. Są czyste, zadbane, piasek jest biały i drobny niczym mąka. Woda jest ciepła, my byliśmy tam w grudniu, w lecie ludzie pewnie się w wodzie gotują ;) Zresztą podobno Floryda nie jest najlepsza na lato, ze względu na zbyt już wysokie temperatury. Jeżeli przeszkadza nam tłok, można wybrać bardziej odludne miejsca lub któryś ze state parków, gdzie plaże są naturalne, pełne muszli, a poza tym puste.

St. Pete Beach

St. Pete Beach

W Clearwater spędziliśmy na plaży Sylwestra. Jest to już bardziej tłumnie odwiedzana plaża, przy której stają liczne hotele. Mimo to, nadal jest tutaj o wiele mniej tłoczno niż nad naszym rodzimym Bałtykiem.

Clearwater Beach

Clearwater Beach

Nie jechaliśmy już dalej na południe, ponieważ nie starczyło już na to czasu, nie obejrzeliśmy więc np. Miami, czy Key West. Sama Floryda jest jednak chyba ciekawa na kilkudniowy wypoczynek, w końcu ile można plażować. W Nowy Rok ruszyliśmy z powrotem na północ, w kierunku Nashville.

Nashville

Nashville nazywane „muzycznym miastem”, stolica stanu Tennessee. Słynie głównie z muzyki country, są w nim też liczne uczelnie. Muzyka country mnie nie interesuje, ale to nie oznacza, że nie chciałem zobaczyć amerykańskich barów i miasta, słynących z tych klimatów.

Broadway

Broadway

Okazało się, że Nashville to nie tylko country. Znajduje się tam wiele muzeów muzyki, z których wymienię np. Johnny Cash Museum, Country Music Hall of Fame and Museum i Musicians Hall of Fame and Museum, z których ostatnie zwiedziliśmy. Fanom muzyki polecam to miejsce, gdzie można znaleźć sporo starego sprzętu estradowego, nagraniowego, gitary i inny sprzęt należące do sław muzyki, m.in. Jimmiego Hendrixa czy Elvisa Presleya. Poza muzeami związanymi z muzyką miasto oferuje ich więcej: Muzeum Stanowe, Nauki, Motoryzacji, historyczne i inne. W mieście odbywa się też sporo cyklicznych wydarzeń, muzycznych i nie tylko.

The Musicians Hall of Fame and Museum

The Musicians Hall of Fame and Museum

Zdecydowanie trzeba się przejść klimatyczną ulicą Broadway oraz Printer’s Alley, na których znajdziemy liczne bary z rockową muzyką live. Gdy przechodziliśmy tamtędy o 10 rano, wszystkie już były czynne, pełne ludzi i we wszystkich grały już zespoły. Są one urządzone w kowbojskim stylu, a zespoły grają w witrynach, tak że widać je z ulicy. Poza barami są tam też liczne sklepy z kowbojkami i kapeluszami kowbojskimi.

sklep z kowbojkami, tutaj część dla mężczyzn

sklep z kowbojkami, tutaj część dla mężczyzn

W mieście zobaczyliśmy też Partenon (z zewnątrz) i most pieszy na rzece Cumberland, z którego pięknie widać panoramę miasta.

panorama Nashville widoczna z mostu dla pieszych

panorama Nashville widoczna z mostu dla pieszych

Z Nashville jechaliśmy z powrotem do Chicago, a temperatura malała z każdym kilometrem. Niestety podróże autostradami w tej części USA, mimo że są najszybsze, są też bardzo nudne. Jednym z ciekawszych momentów na trasie był, gdy ze względu na wypadek na drodze, nawigacja wytyczyła nam trasę okrężną bocznymi drogami. Od razu zrobiło się ciekawiej, przejechaliśmy przez małe miasteczko, dookoła mokradła typowe dla Florydy, zabudowania w lesie. Na autostradzie niestety czeka nas natomiast kilka godzin jazdy i nic ciekawego do zobaczenia. W Chicago przywitał nas śnieg, w styczniu rzecz oczywista, ale tak dziwna zważywszy że dwa dni wcześniej słońce prażyło nas na plaży :)


2 odpowiedzi do artykułu “Tam i z powrotem: słoneczna Floryda samochodem z Chicago

  1. Linka

    Ale jesteś szybki:) Pięknie! najbardziej zazdroszczę muszelek na plażach…. ja się nastawiłam i przygotowałam do zbierania (pożyczyłam od siostrzenicy małą stosowną łopatkę), ale były praktycznie same kamyczki i kilka muszelek z żywymi krabikami w środku (więc sam rozumiesz, że za bardzo nie zbierałam). Zachwycił mnie Georgia Aquarium – film cudowny (przypomniało mi się akwarium na Majorce, równie klimatyczne choć zdecydowanie mniejsze). Co do podróży autostradą, to zdecydowanie wybrałabym boczne drogi, może dłużej, ale zdecydowanie ciekawiej;)
    A co masz teraz w planach? Ja za rok wracam na Teneryfę (jeszcze jej całej nie spenetrowałam), a w kolejną zimę chyba Gomera (jest bardziej dzika i naturalna)… w sumie wymieniać można by długo, bo podróże są jak narkotyk – jak raz zaczniesz, to nie możesz przestać.
    Pozdrawiam :)

    1. bazyl Autor

      Muszle z „wkładką” mieliśmy też w Tajlandii ;)
      Zgadzam się, nic nie wciąga tak jak podróże. Ja na razie planów jeszcze nie mam, chociaż kilka pomysłów, owszem :)
      Udanych podróży :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>